Ćwierć bańki

Dodano: 21/06/2011

Na razie sprawa jest tylko w przymiarkach i jeśli na przykład jakiś poseł zada o nią pytanie ministrowi Rostowskiemu, ten będzie się wykręcał, że żadnych takich zobowiązań Polska nie podjęła. Nie wierzmy. Premier, nie wiadomo jak i kiedy, nie konsultując tej brzemiennej w skutki decyzji w żaden sposób (kolejny powód, aby postawić go w przyszłości przed Trybunałem Stanu), zapisał nas do tak zwanej strefy euro plus. Co to jest strefa euro plus, jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale wiadomo, że wyjścia z niej nie przewidziano. Generalnie, w skrócie, można powiedzieć tak: mieliśmy do wyboru przyjąć wspólną walutę albo pozostać przy własnej. Każda decyzja niosła pewne korzyści i pewne straty – bo z jednej strony mieć wspólną walutę z silniejszymi gospodarkami to mocny impuls dla wzrostu, z drugiej – poddanie się restrykcjom w polityce pieniężnej ustalanym przez innych to zgoda, by płacić za cudze błędy. Ostatecznie Tusk wybrał opcję dla siebie typową – gwarantującą nam wszystkie możliwe
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze