16 marca 2011

Skromni, niezastąpieni

„My z Unii Wolności się nadajemy” (do roli dworu B. Komorowskiego, a nawet do czegoś więcej) – twierdzi Jan Lityński. To oczywiste i sprawdzone. Unia Wolności zawsze nadawała się, nadaje i będzie nadawać do wszystkiego. Ze szczególnym uwzględnieniem działań wyjątkowo korzystnych dla naszego kraju, wspaniale mu służącym. Latami wszyscy ją podziwiali. Także dziś, zwłaszcza dziś, nie ma Polaka, który by tego zachwytu nie podzielał. Pan Braun, jako szef TV, to wspaniały pomysł.

Wciąż jest

Zwróciłem zeszłym razem uwagę na wypowiedzi Leszka Millera. Ktoś powie, ot, zasuszony dziadek. Nie zgadzam się. Także to, co mówi doradca Komorowskiego, Koziej, o płk. Kuklińskim i kto był jego, Kozieja, aliantem (Breżniew, mianowicie) nie zrobiło na nikim żadnego wrażenia. Ciekawe są też uwagi szarej eminencji prezydenckiej kancelarii, Nałęcza. Przeprosił już Jaruzelskiego czy jeszcze nie? Komunizm nie został nigdzie rozliczony i właściwie oceniony. W krajach takich jak Polska ma to oczywiście znaczenie wyjątkowe. Coś, o czym się zapomina, zamiata pod dywan, ma tendencje do powrotu. W pewnej mutacji.

Wygra z ONZ

Kaddafi wygra? Można mówić o wielu trudnościach itd., ale reakcja tzw. społeczności międzynarodowej (nienawidzę tego określenia) była/jest kompromitująca. Dyktator udziela wywiadów zachodnim stacjom, jego wysłannik spotyka się z przedstawicielem UE. Reperkusje owej pasywności wykraczają poza tę sprawę. Już i USA Obamy głoszą, że absolutnie niczego nigdzie i nigdy nie dokonują bez stempla Rady Bezpieczeństwa. A tam nawet symboliczna propozycja Anglii–Francji nt. tzw. no fly zones, tj. niedopuszczania do bombardowania przez Kaddafiego baz i składów broni buntowników, musi przepaść. ň propos Francji. Czy wiedzą Państwo, że mający szczególne wpływy w krajach Maghrebu Paryż miał wręcz kordialne stosunki z tunezyjskim dyktatorem Benem Alim? Kolejnym...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: