Egzoszkielet Europy

Piszę ten felieton w czasie, kiedy w Brukseli szefowie unijnych krajów przyjmują tzw. pakt o konkurencyjności. Z pozoru wydawałoby się nic szczególnego – mało to już razy zjeżdżali się unijni przywódcy i przyjmowali różne deklaracje czy pakty? Samych takich, które miały zwiększyć konkurencyjność europejskich gospodarek albo ustabilizować wspólną walutę mogę z pamięci wymienić kilka.

A jednak rację mają ci komentatorzy, którzy zwracają uwagę, że teraz to coś innego. Tym razem projekt nowego unijnego prawa powstał nie w żadnym wspólnotowym ciele, nie w Brukseli czy Strasburgu, ale w Niemczech. I tym razem nie podlega on dyskusjom. To znaczy zakulisowo już się takie dyskusje odbyły i Francja zdecydowała się bezwarunkowo Niemców poprzeć. W związku z tym, cała strefa euro musi przedstawione warunki przyjąć. Aby to podkreślić, na spotkanie zaproszono tylko tych, którzy należą do euro, a więc 17, a nie 27 państw. Pozostała dziesiątka ma wybór – zgodzić się na warunki Niemiec i dalej korzystać z ich kasy albo się nie zgodzić. Czesi i Anglicy zapowiadają, że pójdą swoją drogą. Donald Tusk już zadeklarował, że Polskę do „paktu” przyłączy.

Płacimy i wymagamy, powiedzieli Europie Niemcy. Historyczny dług uznajemy za spłacony. Od tej pory pieniądze wypłacane innym krajom europejskim nie są już odszkodowaniami, ubranymi w pozór „finansowania wspólnych marzeń”, tylko inwestycją. Kto chce korzystać z niemieckich gwarancji, musi podporządkować się niemieckim zarządzeniom. Niemcy nikogo nie zmuszają, ale pożyczać kasę gotowi są tylko tym, którzy w zamian otworzą swoje gospodarki na niemieckie interesy. Że to lichwiarstwo? Lichwiarz nic nie winien, winni durnie, którzy się zadłużyli na konto swych narodów; i nie usprawiedliwia ich, że robili to z poklaskiem swych wyborców.

Niemcy wypełnią pustkę po Brukseli, napisał jeden z komentatorów. Celnie. Natura pustki nie toleruje. Polityka też.

www.rafalziemkiewicz.salon24.pl
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: