Zdrowia nie można urynkowić

Dodano: 01/06/2011 - Nr 22 z 1 czerwca 2011

Jak się to przejawia? Jeszcze niedawno najdroższe zabiegi, np. przeszczepy, były refundowane z budżetu resortu zdrowia. Obecnie koszty ponoszą placówki publicznej służby zdrowia, czyli ostatecznie obywatele-pacjenci. Kolejnym ich obciążeniem są rozwiązania nowej ustawy o refundacji leków. One nie tylko ograniczą dostęp do wielu ważnych i innowacyjnych środków leczniczych, ale przede wszystkim spowodują wzrost współpłacenia za leki. A już teraz polscy pacjenci płacą za nie najwięcej w Europie.W Polsce dość często pojawia się koncepcja, że dla uzdrowienia służby zdrowia konieczne jest jej urynkowienie. Jak Pan ocenia ten pomysł? Zbawcze skutki urynkowienia to niebezpieczny mit. Ochrony zdrowia nie można i nie da się urynkowić i w pełni sprywatyzować. Ta dziedzina, nawet jeśli patrzeć od strony ekonomicznej, jest rynkiem innym niż wszystkie pozostałe. To potwierdza się na całym świecie. W relacji pacjent–lekarz nie ma miejsca na popyt i podaż jak na
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze