Wrze w platformianym kotle

Zjednoczeni w anty-PiS-ie

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Donald Tusk ma spory problem. Z jednej strony otoczenie Bronisława Komorowskiego i ludzie dawnej Unii Wolności, z drugiej – bardzo krytyczny wobec rządu Leszek Balcerowicz. Wewnątrz partii główny konkurent, Grzegorz Schetyna prowadził rozmowy z PJN i politykami lewicy. Popierający wcześniej rząd celebryci prześcigali się w krytyce PO. W sukurs premierowi przyszły salonowe media. Przedstawiany w nich obraz krwiożerczych „antysystemowych faszystów”, gotowych przejąć władzę, by zniszczyć demokrację, prawa człowieka i Bóg jeden wie co jeszcze, podziałał. Marcin Meller już nie cofa poparcia dla PO, lecz pisze o tym, że jest Ślązakiem, odcinając się od słów Jarosława Kaczyńskiego o zakamuflowanej opcji niemieckiej.

Leszek Balcerowicz przycichł, wymieniany jest jako... kandydat na szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wspiera rząd Bronisław Komorowski, mówiąc o „namiocie pełnym nienawiści”, który stoi na Krakowskim Przedmieściu. Najważniejsi politycy PO – otoczenie prezydenta, Donald Tusk i Grzegorz Schetyna – zawarli kompromis. Głównym elementem spajającym partię rządzącą jest dziś nienawiść do PiS i Jarosława Kaczyńskiego. – Konflikt między premierem i marszałkiem Sejmu nie ustał – mówi nam jeden z posłów PO. – Jednak stosunki między oboma panami można uznać za „tymczasowe zawieszenie broni”. Do wyborów żadnych przepychanek nie będzie. Potem między nimi rozegra się rywalizacja o przywództwo w partii i – w razie wygranej – stanowisko szefa rządu – dodaje nasz rozmówca.

Jak twierdzą politycy PO, Tusk zawarł też układ z obozem prezydenta Komorowskiego. Platforma ma stać się ugrupowaniem „historycznego kompromisu” o orientacji lewicowej. Pierwszym sygnałem zmiany frontu ma być pozyskanie najbardziej medialnego polityka lewicy, Bartosza Arłukowicza. Sygnałem kolejnym jest sojusz z Socjaldemokracją Polską. Z list PO kandydować mają m.in. Józef...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: