Iran - Ahmadineżad naraził się ajatollahom

Dodano: 24/05/2011 - Nr 21 z 25 maja 2011

Ale po reelekcji w 2009 r. prezydent zaczął budować własny silny obóz polityczny. W quasi-teokratycznym Iranie nie da się tego zrobić, nie naruszając wpływów duchowieństwa. Dymisja szefa MSZ Manouchehra Mottakiego (grudzień 2010 r.), człowieka Chameneiego, bez uprzedzenia ajatollaha oznaczała, że prezydent ryzykuje otwartą konfrontację. Ali Chamenei i inni mułłowie stracili cierpliwość dopiero 17 kwietnia, gdy prezydent zaatakował ministra bezpieczeństwa. Chodziło nie tylko o przejęcie kontroli nad służbami, ale też obronę najbliższego współpracownika Ahmadineżada – Esfandiara Rahima Mashaeiego.Perski nacjonalizm i czarna magia O szefie administracji prezydenta Mashaeim mówi się, że jest cieniem Ahmadineżada. Przyjacielem i sojusznikiem nie tylko politycznym – ich dzieci się pobrały. Po reelekcji w 2009 r. prezydent nominował Mashaeiego na wiceprezydenta. Ostra reakcja imamów zmusiła Ahmadineżada do przesunięcia przyjaciela na stanowisko szefa administracji. Mashaei
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze