Iran - Ahmadineżad naraził się ajatollahom

Ale po reelekcji w 2009 r. prezydent zaczął budować własny silny obóz polityczny. W quasi-teokratycznym Iranie nie da się tego zrobić, nie naruszając wpływów duchowieństwa. Dymisja szefa MSZ Manouchehra Mottakiego (grudzień 2010 r.), człowieka Chameneiego, bez uprzedzenia ajatollaha oznaczała, że prezydent ryzykuje otwartą konfrontację.

Ali Chamenei i inni mułłowie stracili cierpliwość dopiero 17 kwietnia, gdy prezydent zaatakował ministra bezpieczeństwa. Chodziło nie tylko o przejęcie kontroli nad służbami, ale też obronę najbliższego współpracownika Ahmadineżada – Esfandiara Rahima Mashaeiego.

Perski nacjonalizm i czarna magia

O szefie administracji prezydenta Mashaeim mówi się, że jest cieniem Ahmadineżada. Przyjacielem i sojusznikiem nie tylko politycznym – ich dzieci się pobrały. Po reelekcji w 2009 r. prezydent nominował Mashaeiego na wiceprezydenta. Ostra reakcja imamów zmusiła Ahmadineżada do przesunięcia przyjaciela na stanowisko szefa administracji. Mashaei jest zbyt „liberalny”, a co najgorsze – z punktu widzenia szyickich duchownych – propaguje odrodzenie perskiego nacjonalizmu, który zagraża podstawom obecnej teokracji.

Mashaei ma rodzinne powiązania z Ludowymi Mudżahedinami Iranu (MKO), lewicowym ruchem opozycyjnym, uważanym za grupę terrorystyczną zarówno przez Iran, jak i USA. Brat Mashaeiego był członkiem MKO, zginął podczas jednej z akcji.

Obecnie przeciwnicy Ahmadineżada wyraźnie dążą do politycznego zniszczenia „szarej eminencji” obozu prezydenckiego. Niedawno bezpieka aresztowała dwóch najbliższych współpracowników Mashaeiego oskarżanych o mistycyzm niezgodny z szyicką ortodoksją. Abbas Ghaffari został oskarżony przez głównego prokuratora Teheranu o... kontakty z duchami i odprawianie egzorcyzmów. Rozsiewane są np. pogłoski, że śledczy przesłuchujący Ghaffariego zmarł niedługo potem na skutek czarnej magii. Z kolei Abbas Amirifar, szef prezydenckiego biura kultury,...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: