Zemsta Putina

W tym czasie rosyjskie media informowały już o pojawieniu się tablicy na kamieniu pod Strzałkowem. Rosyjski napis głosił: „Tutaj spoczywa 8000 radzieckich czerwonoarmistów, brutalnie zamęczonych w polskich obozach śmierci w latach 1919–1921”. Rosyjski portal Life News natychmiast powiązał akcję „patriotów” pod Strzałkowem ze „skandalem z tablicą w Smoleńsku na miejscu katastrofy polskiego Tu-154M”. Z tradycyjnych mediów pierwsza wiadomość tę podała należąca do Gazpromu telewizja NTV. Następnego dnia w rosyjskiej prasie ukazały się już obszerne relacje na temat polskiego „bestialstwa”. Dziennik „Izwiestia” przypominał doniesienia swojego specjalnego korespondenta z Polski z lat 1919–1921 o bestialskim traktowaniu jeńców-czerwonoarmistów: „Potworne tortury i znęcanie się nad naszymi jeńcami – przypominano relacje sprzed 90 lat – wywoływały przerażenie wśród szeregowych żołnierzy polskiej armii. Jednak jej oficerowie rozkazywali, by likwidować wszelkimi sposobami rosyjskie psy, rosyjskich okupantów”.

Polskiemu rządowi po raz kolejny dano w twarz, na co ten odpowiedział wymownym milczeniem. Dla wszystkich było oczywiste, że nalepienie rosyjskiej tablicy to odwet za smoleński napis tłumaczący, po co lecieli do Katynia Polacy, którzy zginęli w katastrofie 10 kwietnia. Analogia między stalinowskim ludobójstwem w Katyniu a śmiercią bolszewickich jeńców po wojnie 1920 r. jest jednak historycznym kłamstwem. To fałsz nie tylko dlatego, że czerwonoarmiści trafili do niewoli, próbując zniewolić Polskę i Europę, a polscy oficerowie bronili ojczyzny przed zdradzieckim atakiem. Zasadnicza różnica polega na tym, że polskich oficerów likwidowano w Katyniu na rozkaz władz sowieckich, a czerwonoarmiści umarli z powodu chorób i wycieńczenia. Jedni byli ofiarami zaplanowanej z zimną krwią zbrodni, drudzy – wojennej tragedii i biedy. To różnica między obroną a agresją, między prawdą a fałszem, między Dobrem a Złem.

Współpraca na gazie

...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: