Człowiek nie świnia, wszystko zje

Chińczycy z Władywostoku nie wiedzieli, bo na ich psich puszkach był napis „wołowina pierwszego gatunku”. A co było w środku? Lepiej nie pytać.

Nie tylko Chińczykom serwowano psie dania, spożywali je w dobrej wierze żołnierze wielkiego mocarstwa euroazjatyckiego, bowiem gastarbeiterzy zostali zakwaterowani w garażach pewnej jednostki wojskowej. Kiedy sprawa się rypła, ukarano kogo trzeba i po problemie.

Ja jednak myślę, że źle się stało, bo co teraz będą jeść chińscy pracownicy i rosyjscy żołnierze? Czy tam w okolicach Władywostoku rosną kartofle albo kapusta? Jest tajemnicą poliszynela, że żołnierze armii, która ma broń atomową i przyjazne stosunki z Sojuszem Atlantyckim, zamiast żołdu otrzymują prawo do zbierania główek kapusty na pokołchozowych polach. A to nie to samo co mięsko z puszki. Nieważne jakie, byle by było.

Tak wygląda udział Federacji Rosyjskiej w globalnej gospodarce. Wołowinę ukradli i sprzedali, a że oszukali? A kogo to obchodzi? Wszak to sprawdzony sposób na życie w tym obiecującym rejonie świata. Grunt, żeby było co jeść. A poza tym, człowiek nie świnia, wszystko zje.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: