Z siekierą do sądu

Jego zdaniem skazanie go na zesłanie do łagru jest bardzo prawdopodobne – członkowie rodzin ofiar Smoleńska dostają wezwania, w których straszeni są podobną karą. – Trwa polsko-rosyjskie zbliżenie. To naturalne, że Polska zbliża się w tej sytuacji do Rosji także, gdy chodzi o traktowanie opozycji – skomentował postawione mu zarzuty. Politykę PO w stosunku do Rosji zobrazowała postać śpiewającego i chowającego głowę w piasek różowego strusia-zabawki.

Lisiewicza doprowadzili do sądu funkcjonariusze w kaskach, za które posłużyły im nocniki z herbem OMON i flagą Rosji. Bez litości okładali oni podsądnego pałkami.

Na chodniku przed wejściem do sądu Lisiewicz ćwiczył rąbanie drewna na brzozowych pieńkach. Wraz z resztą uczestników happeningu odwiedził też mieszczącą się na przysądowym podwórku firmę, produkującą instalacje grzewcze. – Czy pana firma przekaże za darmo kocioł grzewczy na rzecz polsko-rosyjskiego ocieplenia? – pytał zaskoczonego pracownika. – Nie, bo przez to, że jest za ciepło, są powodzie – wczuł się w rolę pracownik.

Z piosenką o polsko-rosyjskim ociepleniu wystąpił Piotr Montowski z Naszości. Była ona przeróbką przeboju Zbigniewa Wodeckiego „Chałupy welcome to”, zatytułowaną „Komuchy welcome to”. „Jak co roku komuchy włażą Ruskom do dupy, słychać wielki huk. Można spotkać Putina, silne ciało wygina, przed nim klęczy Tusk... Rossija dzika, Tusk przed nią zmyka” – zaśpiewał. Policjanci wpuścili Lisiewicza do sądu dopiero po oddaniu siekiery. Na sali sądowej obwiniony pojawił się ze swoim obrońcą – pluszową papugą. – Mój obrońca jest bardzo profesjonalny, a do tego tani, kosztował w szmateksie 2 złote 70 groszy – wyjaśniał.

Złożył też wniosek o przesłuchanie świadków: Marcina Janasika, lidera stowarzyszenia „Lepszy Świat”, które było współorganizatorem protestu przeciwko zatrzymaniu Zakajewa, oraz Janusza Wiśniewskiego – komendanta komisariatu Poznań-Jeżyce.

Z Wiśniewskim Lisiewicz zna się nie od...
[pozostało do przeczytania 12% tekstu]
Dostęp do artykułów: