Pogłębię rzeki użyźnię grunty - Do powodzian przybył Tusk

Dodano: 17/05/2011 - Nr 20 z 18 maja 2011

Krajobraz po kataklizmie Potworny smród, sterty zalegających na poboczu śmieci, zniszczone uprawy, domy. I ludzie. Zmęczeni, załamani, próbujący jednocześnie coś odbudować, zacząć od początku. Przeklinający rząd za niewypłacone na czas odszkodowania. Mający żal do dziennikarzy, którzy w czasie powodzi szukali taniej sensacji, kilka miesięcy po – o sprawie zapomnieli. A żyć trzeba. Taki obraz napotkaliśmy, realizując reportaż na temat powodzian w lipcu ub.r. w Sandomierzu, trzy miesiące po przejściu powodzi. Rok po kataklizmie nie zmieniło się wiele. Owszem – sterty śmieci uprzątnięto, nie przeszkadza już obrzydliwy fetor. Jednak opisany przez nas wówczas dom wciąż jest niezamieszkany. Starszy pan nadal mieszka u córki, a pobliski akademik pełen jest rodzin, które w wyniku żywiołu straciły dach nad głową. Zmieniła się jedna rzecz – zamiast wściekłości jest zniechęcenie. Przekleństwa zastąpił uśmiech politowania, zamiast żalu jest obojętność. Uderzający jest obraz pól
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze