Lwowa wciąż trzeba bronić

Dodano: 17/05/2011 - Nr 20 z 18 maja 2011

Przede wszystkim język winiety Minęło od tamtych czasów wiele lat. Okazuje się jednak, że zabieg podobny do tego z czasów PRL stosują w niepodległej Polsce kustosze i badacze z publicznych placówek kultury. Z jedną tylko zmianą – przejęci nie przyjaźnią polsko-radziecką, lecz gadką o partnerstwie polsko-ukraińskim, więc na przekór faktom i podstawom naukowego warsztatu gotowi są twierdzić, że Lwów od zawsze znajdował się na terenie Ukrainy. To na Ukrainie składał śluby Jan Kazimierz, na Ukrainie pisała dramaty Gabriela Zapolska, w końcu na Ukrainie zapewne polskie dzieci oddawały życie za Lwów. Tych kilka refleksji naszło mnie w czasie przeglądania w internecie zbiorów krakowskiego Muzeum Historii Fotografii. W tej dostępnej on-line kolekcji sporo miejsca zajmują zdjęcia wykonane we Lwowie przez lwowskich fotografów. Wymieńmy kilka nazwisk tych najbardziej znamienitych: Stanisław Rodecki, Józef Eder, Teodor Szajnok, Edward Trzemeski, Piotr Mieczkowski, Leon Błachowski
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze