PiS potrzebuje ruchu

Dodano: 26/01/2011 - Nr 4 z 26 stycznia 2011

Ale to zagrywka hazardowa. Twierdzenie, że popularność PO opiera się na strachu przed PiS, to już truizm. Ten strach ma swoje podstawy. Ludziom może nie jest dobrze, ale też nie jest im tak znowu źle. Prawie każdy się jakoś ustawił, wymościł, kombinuje, coś załatwia… i nie chce, żeby istniejący porządek przewracać do góry nogami. A takie jest właśnie główne skojarzenie wizerunku PiS: faceci, którzy chcą wszystko rozpierdzielić do imentu. Oczywiście, można sobie wyobrazić coś, co sprawi, że ludzie niemający nic do stracenia i pragnący totalnej rozpierduchy staną się większością. Ale to wciąż mało prawdopodobne. W takiej sytuacji zupełnie realnym zagrożeniem staje się manewr, który ćwiczono za Peerelu, nazywany wtedy „socjalistyczną odnową”. Partia wyśle Tuska ze względu na zły stan zdrowia na jakąś zagraniczną synekurę, przyzna się do błędów i wypaczeń, obieca, że teraz będzie już rządzić dobrze, i może nawet wpuści z powrotem paru oszołomów do mediów. Ale przede wszystkim urządzi
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze