Przesilenie?

Zbyt wiele rzeczy zdarzyło się między 13 a 17 grudnia, by potraktować je jedynie jak dziwny zbieg okoliczności. Nie wiem, na ile realne było dokonanie zamachu stanu, choć zadyma w sejmie, ruchawka na ulicach, mobilizacja mediów III RP i reakcje zagranicy wyglądały groźnie. Aby doszło do nieszczęścia, brakowało tylko ofiar (zresztą próbowano inscenizacji), władza jednak wykazała zimną krew.

Toteż wiele wskazuje, że to, co zapowiadało się na tragedię, kończy się farsą.

Sondaże PiS-owi rosną, Kaczyński w rankingach na wpływową osobistość świata lokuje się na 2. miejscu po Trumpie, serial grozy pt. „Trybunał Konstytucyjny” skończył się wraz z odejściem głównego aktora i nie widzę szans na jego kontynuację. Bezrobocie spada, liczba urodzeń rośnie… A co do gniewu ludu, zalecam więcej ostrożności tym, którzy chcą z nim igrać, bo jak zapowiedział przewodniczący Duda, jak się Solidarność wkurzy, to przyjedzie do Warszawy i warchołów czapkami nakryje.

Paliwa do demonstracji brak – bo w imię czego miano by protestować? W obronie esbeckich emerytur, za otwarciem drzwi islamskim imigrantom?

Strajk opozycji na sali plenarnej z każdym dniem robi się coraz bardziej groteskowy i staje się chyba już tylko bojkotem Bożego Narodzenia. „Powrót do styropianu” proklamowany przez tych, którzy idee Solidarności zdradzili dawno temu, jest jedynie śmieszny. Dwie największe partie opozycyjne, dysponujące własnymi metodami, administracją terenową i poparciem licznych koterii zawodowych, zachowują się jak grupa zbuntowanych uczniaków. Dlaczego?

W zbiorowe szaleństwo nie wierzę, choć elementy paniki dostrzegam.

System III RP słabnie, „największa z gazet od Łaby po Władywostok” robi bokami, władza, mimo popełnianych błędów – krzepnie. Skądinąd „opozycja totalna” skłania ją do zdecydowanych posunięć.

Rachuby na podziały w obozie Dobrej Zmiany zawiodły, na spadek poparcia też. Normalizacja w...
[pozostało do przeczytania 24% tekstu]
Dostęp do artykułów: