Niemiec kandyduje. Niemiec rezygnuje?

Dodano: 29/11/2016 - Nr 48 z 30 listopada 2016

Ryszard Czarnecki \ Widziane z Brukseli

Okazuje się, że koniec końców eksponowane stanowisko we własnym państwie jest realną pokusą i skutecznie konkuruje z fotelami w UE „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka” ‒ tak brzmi stare polskie porzekadło, które w mowie ojczystej zakorzenił biskup bajkopisarz Ignacy Krasicki. Przypomniałem sobie te słowa, gdy przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o trzecią kadencję na tej funkcji. Ale jednocześnie pomyślałem sobie, że te słowa nie do końca tu pasują, bo przecież niemiecki socjalista nie przegrał wyborów ani też nie zrejterował w obawie przed porażką. Wycofał się, bo wie, że w połowie lutego zostanie ministrem spraw zagranicznych najważniejszego państwa w Unii Europejskiej. Skądinąd może to być przyczynkiem do dyskusji, co w gruncie rzeczy jest ważne dla ważnego polityka ważnego kraju. Okazuje się, że koniec końców eksponowane stanowisko we własnym państwie jest realną pokusą i skutecznie konkuruje z fotelami
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze