List do Lufthansy

Ryszard Czarnecki \ Widziane z Brukseli

Polskich kompozytorów czy śpiewaków mogą wysłuchać pasażerowie wielu linii lotniczych z państw od nas geograficznie znacznie odleglejszych niż Niemcy – bądź co bądź, nasz sąsiad Niektórym starszym moim rodakom Lufthansa kojarzy się z Luftwaffe, ale młodszym Polakom już w mniejszym stopniu. Piszę do państwa jako Wasz klient – nie zawsze bowiem mogę wszędzie dolecieć naszym narodowym przewoźnikiem, czyli Polskimi Liniami Lotniczymi LOT. Dlatego korzystam czasami z Państwa usług, zwłaszcza na trasach transatlantyckich, pozakontynentalnych. Biuro podróży znajdujące się w PE w Brukseli (i Strasburgu) często oferuje nam, europarlamentarzystom, Państwa połączenia. Nie chcę w tej chwili ocenić jakości usług, które otrzymujemy z Państwa strony, ani też tego, czy jedzenie jest smaczne, czy mniej smaczne, choć to dla mnie jako dla smakosza, gurmandzisty, żeby nie powiedzieć gorzej, bardzo ważne. Chciałem się skupić na czymś zupełnie innym. Zbierałem się już od dłuższego czasu,
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze