Na ratunek małym aptekom

Nielegalny eksport leków, łamanie praw obowiązujących przy obrocie medykamentami, powolne wypieranie prywatnych przedsiębiorców z rynku – to tylko kilka z długiej listy zarzutów, jakie stawiane są popularnym w Polsce sieciom aptek. Jak się okazuje, problem jest poważny, a bezczynność może prowadzić do przejęcia w krótkim czasie sektora farmaceutycznego przez zagraniczne korporacje

Aptekarz to zawód zaufania publicznego. Idąc do apteki, chcemy być pewni, że dostaniemy to, czego potrzebujemy, że będą to produkty spełniające określone kryteria i przede wszystkim że to my, pacjenci, będziemy na pierwszym miejscu. Niestety, te zasady powoli zaczynają zanikać. Wielkie zagraniczne kapitały monopolizują rynek aptekarski w Polsce. Problem jest o wiele większy, niż nam się wydaje, a najbardziej poszkodowani są pacjenci.
Przepisy nie dla „sieciówek”
Zgodnie z prawem w Polsce przedsiębiorca lub grupa kapitałowa nie może posiadać więcej niż 1 proc. wszystkich aptek na terenie danego województwa. Przepis został skonstruowany po to, aby uniknąć monopolizacji rynku. Tymczasem jak ustaliła „GP”, zapis ten jest regularnie łamany. Firma posiadająca największą sieć aptek w Polsce (około 600) omija przepis, rejestrując swoje placówki w różnych spółkach (ponad 120). Skutkuje to tym, że oficjalnie apteki należą do różnych spółek, a tak naprawdę władza nad wszystkimi i tak pozostaje w rękach spółki-matki. Apteki drugiej z kolei największej w Polsce korporacji stanowią 3,5 proc. udziału w krajowym rynku, co dowodzi, że w wielu województwach przepis ten musi być łamany. Powyższe dane uzupełnia informacja, że około 1,5 tys. aptek sieciowych, czyli co czwarta z nich, narusza obowiązujące przepisy zapobiegające monopolizacji rynku. Takie działanie najbardziej uderza w małych, lokalnych przedsiębiorców, którym z dnia na dzień w sąsiedztwie może wyrosnąć „niezdrowa” konkurencja. Pogarsza się również jakość usług. – Praktyka krajów europejskich, które już...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: