Krajobraz po bitwie

26 września odbyła się bardzo wyczekiwana pierwsza debata telewizyjna, w której starli się Donald Trump i Hillary Clinton. Zgodnie z oczekiwaniami udało się pobić rekord oglądalności, należący dotychczas do spotkania Carter–Reagan z 1980 r. Jednak chociaż obie strony liczyły, że uda im się przechylić szalę na swoją stronę, trudno mówić o bezpośrednim wpływie starcia na sondaże. Amerykanie nadal spierają się, kto właściwie zwyciężył

Telewizyjne debaty kandydatów na prezydenta są jednym z najważniejszych punktów kampanii wyborczej w USA. Organizowane niemal nieprzerwanie od 1976 r., są stałym elementem amerykańskiego życia politycznego. I chociaż w ostatnich latach telewizja straciła monopol na kreowanie wizerunku kandydatów, to dla obydwu sztabów debaty pozostają kluczowym wydarzeniem w trakcie kampanii. Użytkownicy nowych mediów także nie przechodzą obojętnie obok tego wydarzaenia i staje się ono bazą do przeróbek, produkcji memów czy niekończących się dyskusji na platformach społecznościowych.
Rekord oglądalności
Chociaż zmierzenie wpływu debaty na wynik wyborów nie jest sprawą łatwą, eksperci zgadzają się, że w kilku przypadkach to właśnie dzięki świetnemu występowi przed telewidzami kandydaci zyskali prowadzenie w wyścigu do Białego Domu. Już w pierwszej debacie, która odbyła się 26 września 1960 r., Johnowi F. Kennedy’emu udało się pokonać Richarda Nixona. Stało się tak, ponieważ w trakcie debaty Nixon zmagał się z kontuzją nogi, co sprawiło, że wydawał się zmęczony i zniechęcony. Młodszy, przystojny Kennedy oczarował widzów – chociaż sondaże przeprowadzone wśród słuchających debaty w radiu dały zwycięstwo Nixonowi – i uzyskał przewagę, którą utrzymał aż do wyborów. 
To, że tegoroczna debata będzie wyjątkowo ważna, było wiadomo od dawna. Obaj kandydaci mają bardzo duży elektorat negatywny, a liczba niezdecydowanych wyborców jest rekordowo wysoka. Przed debatą szacowano, że obejrzy ją co najmniej 100 mln osób....
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: