Pierwsza dama

Melania Trump pozostaje w cieniu swojego męża. Jednak pomimo fali nienawiści, jaka ją dotknęła ze strony amerykańskiej lewicy, ta pochodząca ze Słowenii była modelka potrafiła podbić serce Ameryki.

Melania Trump nie miała łatwego startu w polityce. Jako żona prezydenta USA – jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie – musiała się liczyć z tym, że każdy jej krok i słowo staną się powodem licznych komentarzy. Jednak nawet biorąc to pod uwagę, była modelka i obecna Pierwsza Dama musiała wykazać wyjątkowy hart ducha.
Podczas kampanii wyborczej Melania starała się trzymać w cieniu. Owszem, pojawiała się na spotkaniach wyborczych męża, a czasami nawet przemawiała – ale sztab Trumpa wyraźnie nie grał tą kartą. Być może dlatego, że zwolennicy jej męża mieli wobec niej mieszane uczucia. Część zachwycała się jej klasą i urodą, jednak dosyć powszechne były obawy związane z jej pracą. Modelki w powszechnej opinii nie są wzorem moralności i obawiano się, że jakiś dawny skandal może wypłynąć i zostać użyty do skompromitowania jej męża, a nawet całej partii republikańskiej.

Mowa nienawiści
Jednak rezerwa, jaką darzyła ją prawica, okazała się niczym w porównaniu z atakami lewicowych mediów. Każda jej wypowiedź była krytykowana. Krytykowano jej słowiański akcent, religijność, a nawet styl ubierania się. Czasami ta krytyka przekraczała granice śmieszności. Gdy wystąpiła na konwencji republikańskiej w eleganckiej, białej sukni, Liz Wellington z „Philadelphia Inquirer” zarzuciła jej, że promuje w ten sposób rasizm. Czasami krytyka przekraczała wszelkie przyjęte normy – na przykład wtedy, gdy aktor Mickey Rourke zarzucił jej w wyjątkowo wulgarny sposób, że kocha nie Trumpa, lecz jego miliony.
Drugą popularną strategią lewicy było robienie z niej ofiary. Po upublicznieniu niefortunnej wypowiedzi Trumpa o kobietach i jego mocnych słowach o aborcji na kampanijnym szlaku Demokraci próbowali przylepić mu łatkę...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: