Aborcja i wygodne buty

Obywatelskie projekty ustaw zakazujących w Polsce aborcji trafiały do sejmu kilkakrotnie. Jednak podczas rządów koalicji PO–PSL były odrzucane już w pierwszym czytaniu. W miniony piątek mieliśmy do czynienia z wielką zmianą. Sejm zdecydował o skierowaniu projektu „Stop aborcji” do dalszych prac w komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka

W dużym uproszczeniu projekt zakłada zniesienie tzw. kompromisu aborcyjnego, który dopuszcza legalne przerwanie ciąży w trzech przypadkach: gdy ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub gdy do poczęcia doszło na skutek czynu zabronionego. Wprowadza też odpowiedzialność prawnokarną dla osób dopuszczających się aborcji – w tym matek, które celowo doprowadzą do śmierci dziecka, a także osób podżegających do przerwania ciąży.
Straszenie piekłem
Tego samego dnia odbyło się głosowanie nad losami projektu komitetu „Ratujmy kobiety” o nazwie „O prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”. W ocenie środowisk lewicowo-feministycznych prawa kobiet nie dotyczą jednak najmłodszych, jeszcze nienarodzonych dziewczynek. Projekt zakładał bowiem całkowitą legalizację aborcji do 12 tygodnia życia. Po tym czasie byłaby ona legalna jedynie w trzech obowiązujących obecnie przypadkach. Co mogłoby to oznaczać? Zabijanie dzieci nawet w szóstym miesiącu ciąży. – Prawo powinno być jak wygodne buty. Nie powinno nas uwierać, powinno być prawem dla każdego. I powtarzam jeszcze raz: każda kobieta powinna mieć wybór. Dlatego że aborcja jest ostatecznością – przekonywała na antenie RMF FM Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej. Posłowie stanęli jednak w obronie nienarodzonych i zdecydowali o odrzuceniu projektu w pierwszym czytaniu.
Zwolennicy aborcji lubią straszyć społeczeństwo, przekonując, że ewentualne wprowadzenie ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne będzie dla kobiet piekłem. – Projekt całkowitego zakazu aborcji odziera...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: