Tydzień po premierze

Katastrofa smoleńska nie była prostym, zbadanym rzetelnie wypadkiem lotniczym. Państwo zawiodło, służby śledcze mataczyły, a urzędnicy szkalowali ofiary i ich rodziny, co silnie wsparły załgane media.

Projekt scenariusza dezawuowali inni twórcy, to oni zablokowali Krauzemu drogę do środków PISF. W PRL obyczaje artystów bywały lepsze. Niepytani aktorzy trąbili, że w filmie nie wystąpią, ośmieszano tych, którzy wzięli role. Znany reżyser zobaczył w Smoleńsku materiał na komedię, inny straszył, że obraz Krauzego pcha nas do wojny z Rosją i podzieli naród. Jakby jednanie osób, które zapalały żałobne znicze, z kanaliami oddającymi na nie mocz było możliwe. 
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: