Sędziowie jak baron Münchhausen

Każdego dnia w Polsce sędziowie z największą troską i starannością badają sprawy, by potem wydać orzeczenie zgodne z własnym sumieniem i powszechnym poczuciem sprawiedliwości. Chciałoby się wierzyć, że to powszechna praktyka.

Niestety, w III RP sądowe skandale zdarzały się tak często, że nie da się przejść nad tym do porządku, twierdząc, że są to wyjątki potwierdzające regułę. Ponieważ nie istnieją żadne wiarygodne statystyki, należy odwołać się do społecznych odczuć, a te w badaniach opinii publicznej sytuują środowisko sędziów na dole drabiny zaufania społecznego. Epitety w stylu „mafia sędziowsko-prokuratorska”, „aferzyści” czy „wymiar niesprawiedliwości”
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: