Kolorowe portale

"Agnieszka prezentuje swoje wdzięki w obcisłym body, pod który nie założyła stanika. I wygląda niezwykle seksownie”. Urzeczowianie kobiety i sugerowanie, jakoby jej wartość wyznaczona była przez to, czy jest obiektem seksualnym, czy też nie, to woda na młyn dzisiejszych tzw. kolorowych portali.

(…) „Kuszące” zdjęcia opatrzone tytułem: „Co za kształty! Można się zakochać...”. Chodzi o Biancę Elouise, projektantkę bikini, która „w ostatnim czasie zrobiła sporo zamieszania” – za sprawą zdjęć, które obiegły Sieć, na których Bianca wypoczywa w Miami. „Co zwróciło tak wielką uwagę? Z pewnością ponętne kształty projektantki. Kształty, których można pozazdrościć. I w których można się zakochać. To jednak nic w porównaniu ze zdjęciami, jakie Bianca publikuje na Instagramie... Zobaczcie”. (…) „Aneta Zając na wakacjach. Opala się w kusym stroju. Co za nogi! »Cudna«”, (…) „Michelle Lewin w szortach wygląda piekielnie seksownie. Jej pupa jest naprawdę obłędna” (…) – to kolejne tytuły z morza im podobnych. Teksty pod nimi się kryjące są na tym samym poziomie co tytuły, większość komentarzy internautów zaś na jeszcze niższym, przeważa w nich dojmująca płytkość, wręcz wulgarność. Czy o taki odzew portalom chodzi?
Czemu mają służyć tego typu artykuły? Kto je czyta? Przypuszczać by można, że nikt, jednak ilość komentarzy do nich temu przeczy. Wszechogarniający kult ciała i seksualizacja we współczesnym świecie doprowadzone zostały do absurdu, stając się wręcz dla niektórych obsesją, podsycaną tego typu artykułami. (…)
Niektóre „chwytliwe” tytuły mają nieco inne zadanie – oceniając czyjś wygląd pejoratywnie, chcą wzbudzić krytykę. Koniec końców chodzi w nich o to samo – o zwrócenie uwagi na to, jak ktoś wygląda. Może też przy okazji ośmieszyć. (…)  O Khloe Kardashian przeczytamy na przykład, że „postanowiła nie być gorsza od swojej bardziej znanej siostry Kim. [...] Celebrytka wybrała się niedawno na kolację z Blac Chyną do modnego lokalu Casa...
[pozostało do przeczytania 24% tekstu]
Dostęp do artykułów: