Nadciąga Brexit

Im bliżej do referendum o Brexicie, tym bardziej niepewna staje się sytuacja. Obydwie strony – zwolennicy Brexitu i Bremainu (jak nazywa się chcących zostać w UE, od remain – pozostać) mobilizują siły na ostatniej prostej. Finał kampanii przebiegnie w cieniu zabójstwa Jo Cox, deputowanej brytyjskiego parlamentu, zwolenniczki pozostania Wielkiej Brytanii w UE

Jo Cox została dźgnięta nożem w biały dzień przez 52-letniego napastnika. Posłanka zmarła na stole operacyjnym. Motywy sprawcy nie są jeszcze jasne, ale prasa brytyjska twierdzi, że napastnik miał podczas napaści wykrzykiwać hasła wskazujące na jego przynależność do obozu antyunijnego. Brytyjczycy są wstrząśnięci makabryczną zbrodnią. Dni do referendum siłą rzeczy będą się toczyć w cieniu tej zbrodni i jej możliwych politycznych motywów.
„Tak”
Nawet jeśli większość Brytyjczyków zagłosuje „tak”, to nie musi to oznaczać opuszczenia UE. Referendum nie ma bowiem mocy prawnej i rząd może zlekceważyć jego wynik, o czym niedawno przypomniał sam Cameron. Oczywiście takie rozwiązanie to ostateczność. Zwycięstwo UKIP (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, ang. United Kingdom Independence Party) w wyborach do Europarlamentu w 2014 r. i rewelacyjny wynik w wyborach do Izby Gmin (który jednak z powodu ordynacji nie przełożył się na liczbę posłów) były zimnym prysznicem zarówno dla konserwatystów, jak i laburzystów, którzy wcześniej podzielili między siebie brytyjską scenęa polityczną. Gdyby większość zagłosowała „za”, a rząd nie wziął tego pod uwagę, wzmocniłoby to znacząco UKIP, który od ostatnich wyborów odrobił lekcję i zaczął promować lokalnych liderów. Konserwatystom nie jest to na rękę, więc jeżeli wygrają zwolennicy Brexitu, to najprawdopodobniej rozpoczną procedurę wyjścia. Jednak sama procedura trwa minimum dwa lata.
„Nie”
A jak będzie wyglądała Europa po rozłamie, jeżeli do niego dojdzie? Na dobrą sprawę nie wiadomo. Przede wszystkim traktaty nie...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: