Showman, algorytmy, frajerzy, kanciarze

Dodano: 08/06/2016 - Nr 23 z 8 czerwca 2016
Zakładnik z Wall Street” to kolejny obraz demaskacja jak stary film Stone’a czy świeży obraz Scorsese. Wall Street nie jest ulicą diabła, lecz stała się symbolem strzyżenia jeleni przez cwaniaków. Chodzi np. o bankierską „Chciwość” (tytuł znakomitego filmu Chandora z 2011 r.) i przerzucenie jej kosztów na innych. W myśl wdrażanej tam pułapkowej zasady „Volenti non fit iniuria” dobrano się przecież do naszych frankowiczów, którzy też „sami chcieli”.  „Zakładnik z Wall Street” nie ma aż takiej mocy jak „Big short”. Film Foster pokazuje medialny cyrk związany z „potworną forsą”. Ludzie podejmują tu decyzje intuicyjnie (irracjonalnie), ulegając sugestiom medialnych szczurołapów.  Takiego szczurołapa/błazna i zarazem telewizyjnego doradcę milionów gra Clooney. Bankowcy dokonują ryzykownych sztuczek, showman im basuje, krzyżuje role speca z figurą z rewii. Do czasu aż ciułacz nieudacznik, zrujnowany złym doradztwem, wtargnie do studia w kamizelce pełnej trotylu i przystawi
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze