Dorota Kania nareszcie uniewinniona!

Po ośmiu latach prokuratorsko-sądowych batalii redaktor Dorota Kania została uniewinniona od zarzutu płatnej protekcji. Przez lata wymyślona na polityczne zamówienie sprawa była wykorzystywana przeciwko niezależnej dziennikarce ukazującej peerelowskie korzenie dzisiejszych „elit” oraz przeciwko całej Strefie Wolnego Słowa

– Sąd w całości podzielił argumentację obrony. Nie miał najmniejszych wątpliwości – co warte podkreślenia – że pani Dorota Kania nie popełniła tego czynu, który był jej zarzucany. Czyli że pożyczka była wyłącznie pożyczką, nie miała żadnego charakteru łapówki, a czynności wykonywane przez panią Dorotę Kanię – rozmowy z prokuratorami, adwokatami itp. – były związane wyłącznie z pracą dziennikarską i nie wykraczały poza żadne normy – wyjaśniał mecenas Maciej Zaborowski, obrońca Doroty Kani tuż po tym, jak Sąd Apelacyjny wydał prawomocny wyrok uniewinniający.
Ciągnąca się latami sprawa miała być argumentem przeciwko bezkompromisowej postawie dziennikarki krytykującej bezkarność polityków odpowiedzialnych za liczne afery i domagającej się prawdy o katastrofie smoleńskiej. Sprzyjające PO media nagłaśniały śledztwo i proces dziennikarski, atakując przy tym „Gazetę Polską” oraz inne media Strefy Wolnego Słowa. Przez sprzyjające Platformie Obywatelskiej media, które pisały o śledztwie i wyroku dziennikarki, przetoczyła się fala kłamstw i pomówień. 
Początek
Cała sprawa zaczęła się 26 lutego 2008 r. w programie „Teraz My”, prowadzonym przez Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego w TVN24, w którym gościem był Marek Dochnal – lobbysta. Tydzień wcześniej opuścił on areszt śledczy, gdzie przebywał od września 2005 r. w związku z oskarżeniem o wręczanie łapówek posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi (w październiku 2015 r. Sąd Okręgowy w Łodzi wydał prawomocny wyrok w tej sprawie). 
„Dopiero po programie, odpowiadając na pytania internautów onet.pl, opisał jeszcze więcej. – Pani Dorota Kania z tygodnika »...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: