Porcelanowe motylki

Kilkanaście miesięcy temu Klaudia była zwyczajną, pełną życia nastolatką. Przygotowywała się do matury, spotykała z przyjaciółmi, była zakochana. Miała wielkie plany na przyszłość. Dzisiaj jest motylkiem. Zniszczonym przez anoreksję cieniem samej siebie. Chociaż nie mówi się o tym i nie pisze tak często jak kiedyś, takich Klaudii są w Polsce tysiące

Klaudia założyła bloga o odchudzaniu w grudniu 2014 r. Była wtedy w klasie maturalnej, miała 18 lat i za sobą 20 zgubionych kilogramów. „Mija jedenasty tydzień bezustannego odchudzania i ćwiczeń. Przez ten czas udało mi się schudnąć troszkę ponad 20 kg. Powoli zaczyna brakować mi sił, a jeszcze wiele przede mną, dlatego będę codziennie pisać, co jem i jak mi idzie” – tak dziewczyna wita się z czytelnikami swojego bloga 6 grudnia 2014 r. Waga wskazuje wówczas 75 kg przy wzroście 178 cm. BMI [Body Mass Index, czyli Wskaźnik Masy Ciała]: w normie. Jej cel: 58 kg.
Dieta Klaudii w kolejnych dniach składa się głównie z surowych oraz gotowanych warzyw i owoców, czasem gotowanego kurczaka. Dziennie przyjmuje między 150 a 350 kalorii. Dla przykładu: nieduża kromka chleba razowego z masłem, żółtym serem i pomidorem to około 160 kalorii. Średnie dzienne zapotrzebowanie kaloryczne dla dziewczyny w tym wieku przy jej wzroście, wadze i umiarkowanej aktywności fizycznej wynosi ok. 2300 kcal. Czyli 2000 więcej, niż dziewczyna dostarcza swojemu organizmowi.
Jedenastego dnia Klaudia wrzuca na bloga zdjęcie swoich nóg – szczupłych, bladych, naznaczonych starymi bliznami po cięciach nożem lub żyletką.
„Śniło mi się, że jadłam”
Mijają kolejne dni. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia Klaudia zaopatruje się w środki przeczyszczające, tak na wszelki wypadek, gdyby zapomniała się przy stole i zjadła za dużo. Obsesja na punkcie jedzenia nie daje jej spokoju nawet w nocy. „Dzisiaj znowu śniło mi się, że jadłam. Było po 22, a ja jadłam i jadłam. Rano obudziłam się niepewna, czy to sen, czy...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: