Białe szaleństwo

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu przemawiałem w wielogodzinnej debacie (trwała pięć godzin, co w PE zdarza się rzadko) na temat uchodźców. Na początek zadałem pytanie – poprzedzając je uwagą, że nie chcę nikogo urazić – kto z dziesiątków mówców był w obozie uchodźców? Powiedziałem, że nie chcę prosić o podnoszenie rąk, ale niech każdy zada sobie to pytanie, zanim zacznie mówić o tym problemie. – Ja byłem – rzekłem ‒ i poświęciłem na to część swojego urlopu. Było to w Kurdystanie.

Podkreśliłem, że ci uchodźcy wcale nie chcą jechać do Europy, lecz pragną wrócić do swoich domów, choćby w Mosulu zajętym przez tzw. Państwo Islamskie. I że warto dać pieniądze
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: