Gdy nie wiadomo, o co chodzi...

Dodano: 19/01/2016

Widziane z Brukseli \ Ryszard Czarnecki

Tekst ten ukaże się tuż po debacie w Parlamencie Europejskim na temat Polski. Z góry mogę przewidzieć, co będzie: przewodniczący Jean-Claude Juncker będzie grzeczny i będzie udawał, że stanowisko Komisji Europejskiej to po prostu „braterska pomoc” dla naszego kraju. Premier Beata Szydło będzie broniła wizerunku Polski i dobrego imienia Rzeczypospolitej. Część europosłów będzie nas atakować, część bronić. Identycznie było w przypadku debat dotyczących Włoch (dwa razy) i Węgier (trzy razy) Czy w Polsce dzieje się tak źle, aby musiała interweniować Unia? Prawicowy chór odpowie jednogłośnie, że nie. A ja popłynę pod prąd i stwierdzę, że oczywiście tak. Otóż w Rzeczypospolitej dzieje się bardzo źle, bo nowa władza wprowadza podatek bankowy oraz podatek od supermarketów. Gdyby w Polsce były polskie banki, Bruksela nawet by nie pisnęła i słychać byłoby stamtąd tylko jej głośnie milczenie. Ale banki na terytorium RP są w przeważającej mierze zagraniczne. Mówiąc ściśle, są
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze