Gdy nie wiadomo, o co chodzi...

Tekst ten ukaże się tuż po debacie w Parlamencie Europejskim na temat Polski. Z góry mogę przewidzieć, co będzie: przewodniczący Jean-Claude Juncker będzie grzeczny i będzie udawał, że stanowisko Komisji Europejskiej to po prostu „braterska pomoc” dla naszego kraju. Premier Beata Szydło będzie broniła wizerunku Polski i dobrego imienia Rzeczypospolitej.

Część europosłów będzie nas atakować, część bronić. Identycznie było w przypadku debat dotyczących Włoch (dwa razy) i Węgier (trzy razy)
Czy w Polsce dzieje się tak źle, aby musiała interweniować Unia? Prawicowy chór odpowie jednogłośnie, że nie. A ja popłynę pod prąd i stwierdzę, że oczywiście tak. Otóż w
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: