Powalczymy o wyższe dopłaty dla polskich rolników

Kierownictwa agencji podległych ministrowi rolnictwa przez osiem minionych lat żerowały na polskim rolnictwie. Były to instytucje realizujące politykę, która miała służyć nie państwu i rolnikom, lecz interesom grupy osób. Najpierw wyczyszczono je z kadry, która była niewygodna dla ówczesnej elity partyjnej PSL. Właśnie z tego powodu powstało w Szczecinie Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych i Represjonowanych przez ARiMR. PSL opanowało w agencjach podległych resortowi rolnictwa praktycznie wszystkie stanowiska kierownicze

Według doniesień medialnych, Polska mogłaby zostać „ukarana” zmniejszeniem kwoty dopłat bezpośrednich dla rolników ze względu na jej krytyczne stanowisko wobec przyjmowania imigrantów. Jakie jest stanowisko ministerstwa w tej kwestii?
Sprawa przyjmowania imigrantów nie została, jak wiadomo, do końca rozwiązana. Jest to kompetencja Rady Europejskiej, w której Polskę reprezentuje pani premier Beata Szydło. Osobiście jestem przekonany, że z powodu polskiego stanowiska wobec problemu imigrantów nie zostaną na naszych rolników nałożone „kary” w postaci zmniejszenia kwoty dopłat bezpośrednich.

Jak to się dzieje, że odkąd Polska należy do Unii Europejskiej, dopłaty te są wciąż na niskim poziomie – dużo niższym niż dla rolników francuskich czy niemieckich? Jakie są szanse, że będą wyższe?
Decyzje odnośnie do ich wysokości zapadły w 2003 r. podczas źle przeprowadzonych negocjacji przed podpisaniem przez ówczesne polskie władze traktatu akcesyjnego do UE. Rządząca koalicja SLD i Polskiego Stronnictwa Ludowego zgodziła się na tak niską wysokość dopłat dla polskich rolników – w pierwszych kilku latach w wysokości zaledwie 25 proc. koperty przyznanej Polsce. Otrzymaliśmy ok. 700 mln euro. Następnie kwota ta była co roku sukcesywnie zwiększana, by dopiero w 2014 r. osiągnąć pełny poziom 3 mld euro. Powtarzam, że zgodę na tak niską wysokość dopłat wyraziła koalicja SLD–PSL....
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: