Na pomoc najmłodszym

Niewidzialne i niedożywione – niedawny raport organizacji Group for Research in APplied Economics (GRAPE), zatytułowany „System, który nie działa”, wskazuje, że nie wiemy, jak znaczna liczba najmłodszych Polaków, jeszcze poniżej wieku przedszkolnego i przedżłobkowego, nie otrzymuje nawet jednego dziennie ciepłego i pełnowartościowego posiłku. Niewykluczone, że w całym kraju takich dzieci mogą być dziesiątki tysięcy

Twórcy kompleksowego raportu GRAPE poddali wnikliwej analizie systemy publicznego i prywatnego dożywiania dzieci w naszym kraju. Na program dożywiania dzieci wydajemy rocznie ze środków publicznych ponad 800 mln zł. Obejmuje on ok. 700 tys. dzieci rocznie, co stanowi blisko 13 proc. między 6. a 18. rokiem życia. A jednak strukturalne wsparcie zawiera wiele luk (o czym niedawno pisałem więcej na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”), co powoduje, że nawet uzupełniające braki systemowe, ale działające na znacznie skromniejszą skalę prywatne inicjatywy nie są w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich niedożywionych dzieci. Jak informują autorzy raportu, dzieci w Polsce, gdy nie są jeszcze w wieku szkolnym i nie chodzą do przedszkola lub żłobka, pozostają poza żywieniowym systemem pomocowym.
Dzieci gorszego portfela
Pokutuje przekonanie, że biedni zawsze są sami sobie winni. W rzeczywistości często to silne bariery ekonomiczno-społeczno-kulturowe powodują, że nie tylko trudno im wyjść z biedy, ale i awansować społecznie czy zawodowo i zacząć zarabiać znacząco więcej. Nie zawsze tak jest, ale nierzadko niedożywienie wiąże się z ubóstwem. Dzieci są ofiarami biedy własnych rodziców, żyjącymi w jej enklawach. Szczególnie zagrożone są te najmłodsze, o które zwykle nikt się nie upomni. 
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska, dyrektor Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, w wywiadzie dla „Nowego Obywatela” zwracała uwagę, że jeśli dziecko urodzi się w rodzinie biednej albo – co gorsza – także dysfunkcyjnej, to...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: