Polska reputacja w imadle dezinformacji

Polska odzyskała niepodległość po okresie zaborów, a następnie wyzwoliła się spod jarzma totalitaryzmu. Jednak wciąż nie potrafi walczyć o poprawę swojego wizerunku. Najbardziej nośne antypolskie epitety zostały ukute ponad 350 lat temu i nadal są powtarzane

Wydawałoby się, że potop szwedzki należy do zamkniętego rozdziału naszej historii. Ślady zniszczeń wojennych przeminęły, ale nadal funkcjonuje w świadomości polskich i międzynarodowych autorytetów powstały wówczas efekt antypolskich przekłamań. To wtedy propagandyści szwedzcy stworzyli podstawy propagandy uznającej Polaków za naród niegodny posiadania własnego państwa, a ich epitety rzucane na nasz kraj ułatwiły sformułowanie późniejszego „polnische Wirtschaft” (polskiego bałaganu/gospodarzenia). Do oczerniania Polski król szwedzki wynajął niemieckiego historyka Hermana Conringa. Ten wszechstronnie wykształcony pisarz polityczny sformułował dziesiątki pism ulotnych, które powielano w setkach i tysiącach egzemplarzy jako anonimowe i rozprowadzano po całej Europie, także w Polsce.

Conring twierdził, że Polska nie powinna być odrębnym państwem, od wieków była bowiem podległa Rzeszy Niemieckiej. Powoływał się przy tym na polskich autorów, tak aby sprawić wrażenie, że sami Polacy mają tego świadomość.

Metoda oczerniania okazała się na tyle skuteczna, że Sztokholm postanowił kontynuować dzieło Conringa i zatrudnił jego następcę: Samuela Pufendorfa. Ten z kolei twierdził, że rozkład państwa polskiego zagraża porządkowi międzynarodowemu. W poczytnych polemikach pojawił się przekaz: w Polsce jest wieczny bałagan. Co prawda napisano liczne odpowiedzi na ten paszkwil, ale – jak wspominałem w tekście „Jak nie zostać pudłem rezonansowym?” („GPC” 31 grudnia 2015 r.) – często powtarzały one przekaz Pufendorfa i umacniały przekonanie, że nie ma dymu bez ognia. Niemiecki historyk uważał, że to polska wolność doprowadziła do nieporządku w kraju, i za przykład wzorowej...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: