Rewolucja na zakręcie

To będzie krytyczny rok dla Ukrainy. Albo deoligarchizacja, wojna z korupcją i reformy, albo powtórka „wojny na górze” z lat 2005–2007. To pierwsze oznaczać będzie klęskę Rosji i europejską Ukrainę. To drugie – powolny powrót do rosyjskiej strefy wpływów

Jeśli ktoś miał nadzieję, że Rosja z wolna godzi się z porażką na Ukrainie, zwłaszcza po rozpoczęciu syryjskiej ekspedycji, to przedświąteczny wywiad z Władimirem Putinem sprowadził wszelkich optymistów na ziemię. W filmie dokumentalnym nadanym 20 grudnia w państwowej telewizji Rossija 1 prezydent potwierdził kurs Kremla: „Wychodzimy tylko z jednego założenia, że nie możemy oddać na pożarcie nacjonalistom ludzi, którzy mieszkają na południowym wschodzie kraju. I nie tylko Rosjan, ale i ludności rosyjskojęzycznej, zorientowanej na Rosję”. Nie oznacza to wznowienia agresji militarnej na dużą skalę. Wspomniany wywiad z Putinem wskazuje raczej na realizację scenariusza B – a więc przejęcie kontroli nad Kijowem przy użyciu środków ekonomicznych, gdy państwo ukraińskie na skutek wewnętrznych konfliktów osłabnie i straci poparcie Zachodu. Z początkiem roku Rosja rozpoczyna wielką handlową wojnę z sąsiadem – jako pretekst wykorzystując wejście w życie 1 stycznia 2016 r. handlowej części umowy stowarzyszeniowej Ukraina–UE.
Pierwsze miesiące nadchodzącego roku mogą być decydujące dla powodzenia rewolucji ukraińskiej. Po pierwsze, okaże się, jak radzi sobie w nowych warunkach gospodarka kraju. Po drugie, rozstrzygnąć się może kwestia dalszych sankcji wobec Rosji. Po trzecie, nieuniknione jest polityczne przesilenie w Kijowie.
Polityka i korupcja
W połowie grudnia zakończyło się dzielenie stanowisk szefów rad obwodowych. W ten sposób dobiegł końca polityczny seans pod nazwą „wybory lokalne”. Ważny dlatego, że może być prognostykiem dla możliwych przedterminowych wyborów na wiosnę 2016 r. Zdecydowana większość stanowisk szefów rad w 22 obwodach przypadła przedstawicielom Bloku...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: