Adwokat na zimnej wojnie

Maciej Parowski \ Film

Filmów o zimnej wojnie znamy mało. Bond błaznował, a  „Ze śmiertelnego zimna” – adaptacja prozy Le Carre o szpiegu wplątanym w mistyfikację w NRD  – nie miało u nas szans. Według „Wojny w lustrze” tegoż autora, w której brytyjski wywiad cynicznie wystawia swojego agenta, Polaka, by mieć pretekst do zamknięcia marnej placówki, powstał film „Cudzymi rękami”.  Mitologicznym obiektem owych czasów był mur, strefa ostrego rażenia, gdzie zabito setki ludzi i gdzie mnożyły się gryzonie, co w „Króliku po berlińsku” pokazał Konopka.  W „Moście szpiegów” Spielberga oglądamy ten obszar oczami amerykańskiego adwokata. James B. Donowan (Hanks) przybywa tu w 1960 r. Parę lat wcześniej wybronił od stryczka sowieckiego szpiega Rudolfa Abla (Rylance), za co spotyka go w Stanach zrozumiałe potępienie. Ale głupia pobłażliwość okaże się atutem. Nad Sowietami przepadł szpiegowski U2, pilot Powers przeżył. Tylko Donowan może dyskretnie negocjować jego wymianę na Abla. Udały się role szpiega
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze