Wolność jest w nas, czyli koniec zamordyzmu postkomuny

PROPAGANDA \ Nie tylko o biuście redaktor Pauliny

Gdy Ryszard Siwiec podpalił się, krzyczał, że robi to jako „syn narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko”. O wolności, którą krzyżami się mierzy, śpiewali ci spod Monte Cassino. Wolność i Niezawisłość – tak nazwali się Żołnierze Wyklęci. Powinno być dla nas wielkim wstydem, że w III RP słowo „wolność” ukradli nam ci, którzy straszą polskością i klerykalizmem. Jeśli nie zdołamy go odzyskać, powstający nowy rząd przegra To był największy błąd obozu niepodległościowego w całej III RP. Daliśmy sobie odebrać słowo, które przez wieki było nierozerwalnie związane z pojęciami takimi jak „patriotyzm” czy „niepodległość”. Słowo, które było dla pokoleń Polaków obsesją. „Jest w nas siła demoniczna, którą odczuwamy w sobie wszyscy i pod tym względem nie ma wśród nas różnic przekonań: chcemy być wolni, choćby kosztem dobrobytu, choćby kosztem znaczenia, choćby kosztem życia” – pisał Jan Ulatowski, młody poznański publicysta, założyciel przedwojennego „Życia
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze