Paraliżujący strach przed uczciwością

Okoniem \ Katarzyna Gójska-Hejke

W obozie propagandy popłoch na całego. Po szaleństwach ostatnich dni nie podejmuję się przewidywać, jakich jeszcze ataków mogą dokonać dziennikarze mediów postkomunistycznych. Zdaje się, iż każdy stan jest prawdopodobny. Można jednak zadać pytanie: skąd ta niewyobrażalna histeria? Bo przecież nie bierze się ona z obawy, że wybory wygra partia, której się nie lubi. Źródłem szału jest prawdziwy lęk o własny los. Dające samodzielność zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości może (oby tak było) okazać się prawdziwym początkiem końca postkomunizmu w naszym kraju. A wtedy nie polityczne lizusostwo, pseudodziennikarskie ustawki czy wręcz resortowe pochodzenie będą decydowały o tym, kto zrobi karierę, a kto będzie banowany. W dzisiejszym świecie układów polityczno-biznesowo-peerelowskich nie trzeba martwić się o konkurencję, bo decyduje namaszczenie i skuteczne wykonywanie zadań. O sukcesie nie przesądza talent, lecz dyspozycyjność. To wszak kwintesencja postkomunizmu. A ostatnie pokazy szału nie
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze