Coraz mniej złudzeń

Maciej Parowski \ Film

Polski film celujący w amerykańskie standardy nie musi być wtórny, marzenie o kręceniu „amerykańskiego kina” nie dowodzi naśladownictwa. Przytomny filmowiec bierze ze Stanów tonacje, przywołuje je, trawestuje. Jeśli „Uwikłanie” Bromskiego, „Służby specjalne” Vegi, „Układ zamknięty” Bugajskiego, „Trick” Hryniaka przypominają „Władzę absolutną”, „Wszystkich ludzi prezydenta” czy „Syndykat zbrodni”, to dlatego, że Polska, zwłaszcza w ponurych aspektach, upodabnia się do Ameryki. Uwaga na początek. Choć „Anatomia zła” ma ambicje realistyczne, to film nie wyszedł już Bromskiemu tak dobrze. W „ Uwikłaniu”, dzięki Miłoszewskiemu, do intrygi kryminalnej dołączało odkrycie korzeni III RP w zaszłościach PRL. Film i książka niosły niepokojące „rozpoznanie pisowskie”, obraz kończył się akcją bezpośrednią. Uczciwy glina strzela do rozgrywającego polską rzeczywistość byłego ubeka.  „Anatomia…” sięga po użyte elementy i nie odkrywa nowych horyzontów. Powtarza się ów rozgrywający,
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze