Komu tu zaufać

Wprawdzie politykom z zasady ufać trudno, to jednak są w pewien sposób obliczalni. Jeżeli ktoś chciał iść do polityki, żeby napełnić sobie kieszenie pieniędzmi, miał do wyboru kilka partii, z PO i PSL na czele.

Wprawdzie karierowicze i szmaciarze trafiają się wszędzie, ale te dwie partie zrobiły z tego typu zachowań wręcz magnes do przyciągania ludzi. Partią władzy w swoim czasie było SLD – skończyło się to dla nich fatalnie. Władzę stracili, a lewicową ideologię zagospodarowali inni. Większe zaufanie w tej sprawie mam do PiS-u. Cokolwiek by powiedzieć o całej tej formacji, to jednak jest to partia idei. Tu trzeba wyjaśnić, że idee mogą też dotyczyć, a nawet powinny, całkiem przyziemnych spraw. Ważne, by były blisko wszystkich obywateli. Bardzo bym się ucieszył, gdyby po następnej kadencji sejmu Polacy byli o 20 proc. bogatsi. Idea piękna i absolutnie realna, wystarczy ok. czteroprocentowy w skali roku wzrost gospodarki i sprawiedliwe podzielenie owoców tego wzrostu. Znajdziemy się wtedy prawdopodobnie w środku unijnej stawki bogactwa (jeżeli Unia dalej będzie tak wolno się rozwijać) i zlikwidujemy w Polsce biedę. Realne? Nawet bardzo. Warunkiem jest jednak zwykła przyzwoitość polityków.
Od wzrostu zamożności ważniejsze jest jednak dzisiaj nasze bezpieczeństwo. Trzeba naprawdę porządnie dozbroić armię, pozbyć się zdrajców, szpiegów, złodziei i tchórzy w strukturach bezpieczeństwa i obronnych. Musimy w tej sprawie dogadać się z Amerykanami, modląc się o to, by znowu jakiś reset albo inna bzdura nie przyszła im do głowy, i stworzyć koalicję państw Europy Środkowej zagrożonych rosyjskim imperializmem.
Osobiście nigdy nie pozwolę na zapomnienie czy zatarcie pamięci o tragedii smoleńskiej.
Czy sam wybór PiS do rządu do tego wystarczy? Na pewno jest to warunek konieczny. Ale znaczenie ma też to, kto rządzi w tej partii. Doceniam pojawianie się nowych twarzy, zwłaszcza genialne posunięcie z wytypowaniem Andrzeja Dudy na urząd...
[pozostało do przeczytania 29% tekstu]
Dostęp do artykułów: