Zatrzymajmy makdonaldyzację szkół

Obowiązek szkolny będzie się zaczynał w 7. roku życia, ale będzie też możliwość posłania dziecka do pierwszej klasy o rok wcześniej. Zamiast gimnazjów wróci ośmioklasowa szkoła podstawowa, ale i czteroletnie liceum. I raperzy nie będą musieli już protestować, że w szkole nie uczono ich o rotmistrzu Pileckim – z prof. Andrzejem Waśko rozmawia Piotr Lisiewicz

Co zwycięstwo PiS w jesiennych wyborach oznaczać będzie dla rodziców, którzy może mało interesują się polityką, natomiast bardzo dbają o los własnych dzieci?
Pytanie jest bardzo ogólne, ale w znacznej mierze dotyczy tego, jak w przyszłości powinien wyglądać system edukacji. Otóż na pewno będzie większy nacisk na bezpieczeństwo dzieci w szkole, bo w wielu środowiskach nadal są z tym kłopoty. Pojawią się programy wychowawcze wzmacniające ogólnie przyjęte normy zachowań społecznych i postawy patriotyczne (oznacza to m.in. odejście od podejmowanych ostatnio eksperymentów z ideologią gender). Zmieni się program nauczania, tak żeby młodzież znowu uczyła się historii Polski, czytała wybitne dzieła literatury i posługiwała się bogatą polszczyzną. Nadrzędnym celem kształcenia i wychowania szkolnego stanie się pełnia rozwoju osobowego młodego człowieka, a nie wąsko pragmatyczne przyuczenie go do roli producenta i konsumenta dóbr materialnych. Szkoła przestanie być zbiurokratyzowanym molochem terroryzowanym przez panoszących się wszędzie urzędników, a będzie dążyć do ideału wspólnoty nauczycieli, dzieci i rodziców, opartej na przestrzeganiu zasad moralnych, odpowiedzialności, wzajemnym szacunku i zaufaniu, wspólnoty zakorzenionej w społeczności lokalnej i przekazującej młodzieży tradycję narodową.

6-latkowie pójdą obowiązkowo do szkoły?
Nie. Trudno wyobrazić sobie, żeby po tak szerokich protestach społecznych obniżenie wieku szkolnego nadal było forsowane. Nie ma do tego żadnych powodów pedagogicznych – wręcz przeciwnie – są liczne...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: