List do tzw. uchodźców

Szanowni Panowie Imigranci, 
zwracam się per „Panowie” nie dlatego, że akceptuję fakt, iż kobiet u Was nie traktuje się poważnie, ale dlatego, że w tej wyprawie to mężczyźni stanowią przytłaczającą większość. W tych dniach, choć wielu z Was nawet nigdy nie słyszało o moim kraju, rozstrzygnie się, jaka część z Was ma trafić do Polski (po Waszemu Bulanda). Jeżeli zmuszą Was do przyjazdu (czego ani Wam, ani nam nie życzę), zanim postawicie nogę w Polsce, powinniście o kilku sprawach wiedzieć.
Większość z Was jedzie po zasiłki, a te, w porównaniu z Niemcami lub Szwecją, w moim kraju praktycznie nie istnieją. Pieniądze, jakie zaproponują Wam przez pierwszy rok nauki języka, ledwo starczą na abonament telefoniczny, a po pierwszym roku trzeba będzie wziąć się do pracy. Wszelkie szumnie zapowiadane europejskie programy adaptacji czy asymilacji będą sposobnością do skoku na środki przyznane przez UE, z tym że skorzystają z nich firmy, które wygrają projekty, a nie Wy. Po roku znajdziecie się w punkcie wyjścia i będziecie zmuszeni radzić sobie sami. Polski język jest jednym z najtrudniejszych na świecie, więc w tym czasie niewielu z Was opanuje go w stopniu wystarczającym, by znaleźć jakąkolwiek posadę. Pozostanie praca najniżej płatna, pewnie za 1500 zł miesięcznie. Biorąc nadgodziny i harując w weekendy, może uda się wyciągnąć 1800 zł. Większość, która nie znajdzie pracy, będzie musiała ubiegać się o jakąś formę zasiłku, tak jak bezrobotni. Świadczenia nie wystarczą, by przetrwać miesiąc. W ciągu dziesięcioleci ogromna skala różnych wyłudzeń sprawiła, że urzędnicy znają wszystkie sztuczki i u nas żadne numery już nie przechodzą. Jeżeli planowaliście ściągnąć rodziny, musicie wiedzieć, że świadczenia np. dla trójki dzieci wynoszą łącznie ok. 300 zł. To wystarczy na jednorazowe nieco większe zakupy w markecie lub jedno tankowanie samochodu. Mieszkań socjalnych w Polsce prawie nie ma, więc pozostaje wynajem. Za dwupokojowe mieszkanie w Warszawie...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: