Bond na zimno

Filmy żywią się filmami; kto tego nie lubi, stwierdza, że obejrzał wszystko i rezygnuje z X Muzy. Ten proces zakłócają geniusze albo wariaci (co w przypadku np. Quentina Tarantino wychodzi na jedno). Dzięki nim wracamy do kina.

Ritchie, reżyser m.in. „Porachunków” i „Sherlocka Holmesa” z Robertem Downeyem, czuje filmową formę, zręcznie bawi się gatunkami. Trudno rozstrzygnąć, czy sięgając po telewizyjny szlagier szpiegowski, serial USA z lat 1964–1968, dotknął granic własnych, czy słabizn niedzisiejszej luzackiej narracji. Oto ludzie w tzw. demoludach ciężko dyszą, Sowieci budują Mur, a Amerykanie udają, że istnieją potężniejsi od Sowietów wrogowie, których
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: