Historia jednej szkoły

Z bliska \ Jan Pospieszalski

Podczas wakacyjnych wędrówek trafiłem do małej miejscowości w Polsce centralnej, odległej o 35 km od miasta wojewódzkiego. W środku wsi najbardziej okazałym obiektem jest stara szkoła. Miejscowi mówią „stara”, choć budynek stary wcale nie jest. Pochodzi z lat 60., a pod koniec lat 80. został rozbudowany i zmodernizowany. Pojawiła się wtedy duża świetlica i sala gimnastyczna. Na początku lat 90. ponad trzysta dzieciaków wypełniało klasy, korytarze i boisko. Nastał czas zmian, transformacji i reform. Najpierw reforma samorządowa i przekazanie szkół gminom, potem reforma oświaty. Równolegle zmieniało się też otoczenie. Zamknięto przetwórnie, likwidowano okoliczne zakłady, ludzie zaczęli uciekać do miasta. W szkole z każdym rokiem robiło się luźniej. Do pierwszych klas zgłaszało się coraz mniej dzieci, a po reformie oświaty starsze gimbusem odjechały do sąsiedniego miasteczka. W połowie pierwszej dekady XXI w. zaczęto otwarcie mówić o likwidacji szkoły. Gdy 1 września na
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze