Też zaliczyłem „Obywatela”!

Z obowiązku. Niedawno w jednym z tygodników opinii zjechali obraz Piotr Zaremba i Marcin Wolski. Do paszkwili nie dopłaca się w kinie, koledzy też zaczekali na seans w TV. Posiadacze wypasionych płatnych kanałów podobnie zaliczyli już „Idę” i „Pokłosie”. 

Estetycznie i ideowo rządzą „Obywatelem” szablon, kompleks i uraza. Obciążają nas straszne grzechy (antysemityzmu, katolstwa, niepozbierania). Sami się prosiliśmy o komunę, a jak coś nam wyszło, to przypadkiem. Jan Bratek (stary i młody Stuhr), uderzony w ciemię wielką literą „P” spadającą z gmachu telewizji, śni w szpitalu swe życie tchórza, kolaboranta, mendy, konformisty. Od lat 40. do dziś. Na końcu z biało
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: