Żelazna Kopuła nad Izraelem

Prace nad Iron Dome rozpoczęły się w 2006 r., po wojnie Izraela z libańskim Hezbollahem, kiedy na północną część państwa żydowskiego spadły tysiące pocisków rakietowych. Celem miało być stworzenie mobilnego systemu obrony przeciwko rakietom krótkiego zasięgu, który można by było dyslokować w rejony największego w danym czasie zagrożenia.

W marcu rząd ogłosił, że zdecydował o instalacji Żelaznej Kopuły w odpowiedzi na wzrost ostrzału rakietowego z Gazy. Instalacja pierwszego elementu tarczy Iron Dome jest dziełem znanej izraelskiej firmy Rafael. System unieszkodliwia pociski o zasięgu 5–70 km. Koszt każdej baterii wynosi ok. 80 mln dolarów, do tego dochodzą wydatki na stację radarową i system kontroli. Zestrzelenie jednej rakiety to wydatek rzędu 100 tys. dolarów. Dla porównania, zmontowany w garażu gdzieś w Gazie pocisk Kassam kosztuje zaledwie kilkaset dolarów.

Na razie działają dwie baterie, ale izraelskie ministerstwo obrony zapowiedziało już, że w dalszej kolejności zamówi cztery kolejne, które mają być dostarczone w ciągu półtora roku. Rozmieszczenie 10 z nich zająć może do pięciu lat. Do szczelnej obrony przed pociskami z Gazy potrzeba 12–20 baterii.

Budowa tarczy antyrakietowej to przełom w wojnie z Hamasem – zarówno z powodu skuteczności, jak i politycznego wydźwięku. Dzięki Iron Dome Izrael zyskał większą elastyczność w reagowaniu na ataki ze Strefy Gazy, a rząd jest pod mniejszą presją ze strony mieszkańców południowej części kraju. Dotychczas jedyną odpowiedzią na masowy ostrzał rakietowy i moździerzowy było wkraczanie wojsk izraelskich do Strefy.

Żaden system obronny nie jest idealny, ale jeśli ten wykaże skuteczność, może zmusić przeciwnika do szukania zmiany taktyki. W efekcie Hamas może być zmuszony do wystrzeliwania pocisków w większych salwach, komplikując zdolność terrorystów do utrzymywania swoich arsenałów w rozproszeniu, aby uniknąć namierzenia przez Izraelczyków podczas przygotowań do wystrzału....
[pozostało do przeczytania 7% tekstu]
Dostęp do artykułów: