In vitro i paradoks myśliwego

Spór o status moralny zarodków nie jest powodem, by dopuszczać zapłodnienie in vitro. A nawet mocniej. Można się o to spierać i zakazać zapłodnienia pozaustrojowego Warto uświadomić sobie, o co spieramy się w przypadku in vitro. Tu nie chodzi o to, czy taka metoda istnieje i czy rodzą się z niej dzieci. To są spawy oczywiste. Sporne jest to, czy zarodki mają czy nie status moralny człowieka. Jedna ze stron przyjmuje, że zarodek ma dokładnie taki sam status moralny i ontyczny jak osobnik dorosły. Jest człowiekiem od momentu poczęcia i koniec. Druga strona zakłada, że status moralny i ontyczny osoby, z którym związane jest prawo do życia, osobnik gatunku  ludzkiego nabywa dopiero na jakimś etapie rozwoju, po przekroczeniu jakiejś granicy biologicznej (czasem jasno, a czasem w ogóle niezdefiniowanej). Opinie na temat tego, jaka to jest granica, są oczywiście podzielone, ale w istocie druga strona nie ma wątpliwości, że zarodek takich kryteriów nie spełnia. Spór ten jest
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze