Nikt tutaj nie wraca!

„Lost River”, reżyserski debiut młodego gwiazdora, wygwizdano w tegorocznym Cannes. Tamtejsi krytycy nie zrozumieli filmu, może nie chcieli zrozumieć, więc u nas spłoszony dystrybutor pośpiesznie odstąpił prawa drugiemu. Ale w sieci obraz zbiera pozytywne opinie. 

Naszych widzów urzeka oryginalne wizjonerstwo Goslinga, mitologiczny patos onirycznej opowieści o umarłym mieście, po którym grasuje okrutny człowiek-smok. W mieścinie mają co wieczór miejsce spektakle sadystycznej pornografii, urządzane przez niegodnego króla. Tymczasem na zalanej jeziorem autostradzie czekają przyjazne potwory, a młody, niewinny bohater przygotowuje się do walki, która go na razie
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: