Donośny ryk starego lwa

Zagrał tragicznych nieudaczników w „Narkomanach” Schatzberga i w drugim wielkim filmie tego reżysera – „Strachu na wróble”.  Chłopięcy, z uchylonymi ustami sugerującymi wadę laryngologiczną, a później z czarną bródką, więc trochę diaboliczny – bywał Al Pacino generałem, policjantem, królem, homoseksualistą i łacińskim kochasiem. Ale już na początku kariery okazał się u Coppoli charyzmatycznym mafioso, który obejmuje dziedzictwo po „Ojcu chrzestnym”. Tak Marlon Brando, wielka legenda aktorstwa, przekazywał pałeczkę następnej legendzie.

Odcisnął piętno na pięciu dekadach kina. Porywczy, głośny, wypełniał sobą ekran, tak jak teraz we wchodzących na nasze ekrany „
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: