Rosja - Intryga cara Władimira

Pokazucha

Media zagraniczne, rosyjska prasa reżimowa, a nawet nieliczne media opozycyjne – niemal wszędzie to samo: „liberał” Miedwiediew rzucił wyzwanie Putinowi, nabiera sił i odwagi, czym skończy się starcie dwóch gigantów. „Bomby spadające na Trypolis wysadziły tandem” – napisała pewna zachodnia dziennikarka. Nic bardziej fałszywego. I przede wszystkim – naiwnego.

Wielu dziennikarzy, ekspertów, polityków dało się wciągnąć w dezinformacyjną grę. Nie ma rywalizacji w tandemie. To wyreżyserowana gra. Właściwie, znając specyfikę moskiewskiej tradycji rządów, na samym wstępie powinno się postawić pytanie: Dlaczego duet prezydent–premier, jeśli faktycznie ma ze sobą problemy, wyciąga je na światło dzienne i nagłaśnia, zamiast ukrywać? Ano dlatego, że rzekomy konflikt ma wzmacniać, a nie osłabić zbudowany przez Putina system rządów.

Zbyt spektakularne to ruchy. Zbyt wyzywające i śmiałe. Zresztą należy zauważyć, że kolejne „prowokacje” Miedwiediewa wcale nie eskalują sytuacji – bo Putin zadziwiająco umiarkowanie na nie reaguje. Warto zwrócić uwagę, że te wszystkie nagłaśniane spięcia, np. sprawa Libii czy dymisji ministrów ze spółek państwowych, nie niosą ze sobą następstw dla funkcjonowania systemu.

W przypadku Libii mamy klasyczny przykład „rywalizacji”. Najpierw niezawetowanie rezolucji ONZ, potem jej krytyka przez Putina, a w odpowiedzi „ochrzan” premiera przez prezydenta. Przy okazji, pozwalając na interwencję, Rosja liczy na kolejne punkty – jeśli Zachód ugrzęźnie w tej wojnie, to Moskwa skorzysta podwójnie: wzrosną nie tylko ceny ropy naftowej i gazu ziemnego, ale także autorytet Rosji wśród krajów arabskich.

Drugi przykład rzekomego usamodzielnienia się Miedwiediewa: prezydent zażądał odejścia z państwowych spółek wysokich urzędników rządu, głównie bliskich Putinowi. I zaczynają odchodzić. Tyle że zastępują ich ludzie im podporządkowani. Dymisja Igora Sieczina jest tu najlepszym...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: