24 czerwca 2015

Janusz Rewiński mówi dziś na naszych łamach, że Beata Szydło wybiła przeciwnikom zęby, zaczynając swoje przemówienie od słów „Wyszło Szydło z worka”. Bo teraz głupio żartować im z jej nazwiska. Ale ja nie mam takich oporów i rozważałem, by na naszej okładce umieścić dziś tytuł „Kopacz zadźgana Szydłem”. Niestety, redaktor naczelny był akurat trzeźwy i się nie zgodził. Z kolei inny kolega redakcyjny swój sprzeciw uzasadnił następująco: „Tu nie trzeba gadać, tu trzeba dźgać”.

A propos wybijania zębów, nowy minister zdrowia o nazwisku Zembala ogłosił: „Pamiętam, że jestem plombą i się tego nie wstydzę”. Minister o nazwisku pisanym z błędem ortograficznym, prawie jakby wymyślił je Komorowski, od razu pobił rekord. Swoimi wypowiedziami o pielęgniarkach sprowokował żądania odwołania go, wysuwane przez związkowców, już po dwóch dniach urzędowania. Nie jest więc chyba plombą najwyższej jakości. Ciekawe, kiedy wyleci.

Paweł Fajdek, mistrz świata w rzucie młotem, poparł w wyborach prezydenckich Bronisława Komorowskiego. Życzył mu widowiskowej wygranej w pierwszej turze, co spowodowało, że jego rówieśnicy, w większości głosujący na Dudę, zaczęli się z niego nabijać. Po wyborach Fajdek postanowił więc naprawić swój błąd i wzniósł okrzyk „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”. Po czym w czasie treningu rzucił młotem we własnego trenera, 80-letniego Czesława Cybulskiego. Panu Pawłowi wyjaśniamy, iż fakt, że jego trener odnosił sukcesy za komuny niekoniecznie kwalifikuje do „czerwonej hołoty”. I najpierw trzeba temat dokładnie zbadać, najlepiej w archiwach IPN, a dopiero potem wprowadzać w życie popularne wśród młodzieży hasło.

Marcin Wolski zadziwił się jakiś czas temu nad tym, w jakich to dziwnych czasach żyjemy, skoro w centrum stolicy młodzi ludzie z „Warszafki” kupują z upodobaniem kawę w cenie flaszki… Tymczasem serwis internetowy NaMonciaku.pl wysłał na ulice swych testerów, którzy częstowali przechodniów drogą kawą ze Starbucksa i...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: