Czy internet wygrał wybory?

Warto zwrócić uwagę, że  w  internecie ważna jest autentyczność –  tworzone na  zamówienie wpisy dosyć łatwo jest zdemaskować. Kampanii Komorowskiego brakowało waloru autentyczności, co  dało w  konsekwencji efekt przeciwskuteczny –  z  dr. Andrzejem Garapichem, prezesem Polskich Badań Internetu, rozmawia Artur Dmochowski

W ostatniej kampanii bardzo wzrosła rola internetu. Portale społecznościowe kipiały od dyskusji, a sztaby wyborcze niektórych kandydatów były wyjątkowo aktywne w sieci. Pojawiły się nawet opinie, że Andrzej Duda zawdzięcza swoje zwycięstwo właśnie internetowi. Jak Pan, jako ekspert od wielu lat badający polski internet, ocenia pod tym kątem przebieg kampanii?
Wydaje mi się, że rzeczywiście mieliśmy w tym roku do czynienia z kampanią wyborczą, która po raz pierwszy w Polsce rozstrzygnęła się w internecie. W taki właśnie sposób była zresztą komentowana pierwsza kampania Baracka Obamy. Właściwie wszyscy obserwatorzy zgadzali się wówczas, że o wyniku przesądziły portale społecznościowe i nacisk położony przez jego sztab na internet.
Teraz, po ośmiu latach, wydaje się, że ta sieciowa rewolucja dotarła właśnie do Polski. O ostatecznym sukcesie Andrzeja Dudy mogło zadecydować w dużej mierze właśnie starcie sztabów i zwolenników obu głównych kandydatów w internecie. Sądzę, że nie będzie już powrotu do poprzedniej sytuacji, gdy walka toczyła się niemal wyłącznie w tradycyjnych mediach, i odtąd wszystkie kolejne kampanie będą już kampaniami sieciowymi. Jesteśmy więc świadkami pewnej rewolucji politycznej i kulturowej.

Nie neguję oczywiście znaczenia internetu, jednak sądzę, że wynik był efektem także innych działań. Andrzej Duda odbył przecież setki spotkań, dzięki którym mógł zdobyć wiele tysięcy głosów. Ale przede wszystkim, czy możemy powiedzieć, że rzeczywiście stare media – telewizja, radio i prasa – zeszły na drugi plan? Wydaje mi się bowiem, że ogromny, być może nawet...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: