Za mundurem hrabia z bulem

Kto stoi za Andrzejem Dudą? Prezes –  sam prezes Jarosław Kaczyński. To, jak wiadomo, oznacza siódmy stopień piekła. Za jego rządów o godz. 4 nad ranem do drzwi nie pukał nawet mleczarz, bo siedział za niedostateczną miłość do PiS. Inaczej jest za prezydenta naszej wolności. Naszej, to znaczy przede wszystkim bohaterów afery taśmowej – tych, którzy zrobili nam z kraju kamieni kupę – afery hazardowej, afery Amber Gold i najnowszej helikopterowej. Za rządów tego prezydenta nikt z nich nie pójdzie do więzienia, chyba że mleczarz. Mam nadzieję, że Duda go ułaskawi – nie lubię rano biegać po mleko.

Czy rzeczywiście nikt nie stoi za prezydentem wolności dla gangsterów i aferzystów? Zarzucano Prawu i Sprawiedliwości, że z pola widzenia zniknął Antoni Macierewicz. To stary konspirator, robi to od lat sześćdziesiątych, więc żaden problem. Co jednak z generałem Dukaczewskim? Gdzie jego gorące poparcie dla urzędującego prezydenta? Gdzie prezentacja zasług w obronie WSI posła Bronisława Komorowskiego? A gdzie są wreszcie wychowankowie teściów Komorowskiego z Urzędu Bezpieczeństwa, którzy po długotrwałej pracy w resorcie zasiadają w czołowych spółkach, głównie medialnych? Za Komorowskim nie stoi żaden prezes? To prawda. Wprawdzie dzisiaj zostali prezesami, ale to pułkownicy i generałowie. Wielu z nich może się poszczycić sowieckimi dyplomami szkół specjalnych. Dzisiaj oddelegowani na trudny odcinek gospodarki i mediów trzymają filary III RP.
Kto jeszcze stoi za Komorowskim? Aleksander Kwaśniewski (no, ten nie zawsze stoi, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto go podtrzyma), Jerzy Buzek, Donald Emigrant-Tusk (on zresztą nie wie, czy lepiej, żeby Komorowski wygrał, czy przegrał), a ostatnio Grzegorz Schetyna. Ale prezydent jest samodzielny, miał prawo wyboru suflerki i nie powtarza wszystkiego dokładnie. To jednak nie wyszło mu na zdrowie.
Za Komorowskim stoi, zresztą niestabilnie, wszystko to, co nie powinno stać za przyzwoitym człowiekiem....
[pozostało do przeczytania 21% tekstu]
Dostęp do artykułów: